Okazuje się, że kolejna negatywna informacja z USA
wyraźnie sprowokowała inwestorów do testu lipcowego
dołka na indeksie WIG20.
Dołek ten bronił się na początku sesji, ale pod
naporem podaży inwestorzy już całkowicie odpuścili
kupowanie akcji. Przy biernej postawie popytu
i agresywnej podaży, WIG20 w trakcie sesji potrafił
tracić nawet niespełna 5%.
Nie trzeba już chyba nikogo przekonywać, że jest
źle. Na wykresie świecowym WIG20 mamy dużą lukę
bessy w okolicy ważnego oporu. Lukę z pewnością
będzie wspierać dzisiejsza czarna świeca, do której
dołączą w niedługim czasie przyśpieszające w dół
średnie kroczące.
Nie ma się co oszukiwać - w Ameryce sektor finansowy
ma coraz większe problemy finansowe. FED nie jest
już tak chętny do 'drukowania' kolejnych dolarów.
Bankructwa mogą się teraz wysypać. Czy Ameryce grozi
krach finansowy? Z pewnością tak - na co dowodem
może być już interwencja banków większych państw,
czego skutkiem ma być podtrzymanie płynności na
giełdach. Interweniować nie da się jednak
w nieskończoność. System nie wytrzymał chciwości
ludzkiej i się zwyczajnie sypie.
Na naszym rynku na chwilę obecną nie spodziewam się
nadal niczego, co mogłoby przynieść jakąś ulgę.
Rynek jest wyraźnie nastawiony prospadkowo. Oliwy
do ognia mogą dodać teraz kolejne umorzenia jednostek
funduszy akcyjnych. Trudno oczekiwać, aby ludzie
nadal decydowali się trzymać pieniądze w funduszach
po ostatnich spadkach (zwłaszcza, że w obliczu
rosnącego potencjału spadku naszej giełdy po pokonaniu
ważnego wsparcia oraz problemów finansowych w USA,
może być znacznie gorzej).
Strategia jest więc niezmienna - jesteśmy poza
rynkiem akcji aż do osiągnięcia przez rynek wyraźnych
oznak spokoju i względnego bezpieczeństwa.
wtorek, 13 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz