Piątkowa sesja na rynku, to pewnego rodzaju
uspokojenie indeksów naszego rynku po dość
burzliwym spadku. Zasadniczo jednak cała
spadkowa tendencja na rynku nie uległa zmianie.
Po lepszej czwartkowej sesji w USA, która
była mocno związana z obroną lipcowego dołka,
nasze indeksy zareagowały wzrostem na początku
sesji piątkowej. Jak jednak możnab było się
spodziewać, euforii kupującym wystarczyło na sam
początek sesji. Jej reszta, to właściwie bardzo
ślimacze obniżanie wartości indeksów.
Efektem takiego działania jest powstanie czarnych
świec na naszych głównych indeksach, które
zlokalizowane są zaraz nad obszarem lipcowego
dołka.
Odnoszę wrażenie, że pewna niechęć do natychmiastowego
testu lipcowego dołka ma związek z tym, że rynek
liczy na chociażby lekkie odreagowanie w górę.
Okazuje się jednak, że przy sposobności odreagowania,
na rynku wyłania się strach przed kupowaniem akcji.
Mamy więc pat.
Zwyczajowo jednak w takiej chwili należy popatrzeć
na kierunek średnich kroczących. Podstawowa średnia
krocząca 15-dniowa pikuje już delikatnie w dół.
Ta 45-dniowa również zaczyna delikatnie opadać.
Średnie te mają duże znaczenie, gdyż gdy opadają,
zaraz pod nimi ustawiają się inwetorzy z podażą
akcji. Wraz z coraz niższym poziomem średnich,
ceny akcji powinny tracić na wartości. To powinno
dalej sprowokować test lipcowego dołka.
Nie jest wiadome, czy w między czasie nie pojawią
się jakieś czynniki zewnętrzne, które będą chciały
zmienić bieg rynku poprzez mocniejszy impuls.
Obecny stan wiedzy pozwala jedynie stwierdzić,
że moment testu lipcowego dołka może się na chwilkę
odsunąć w czasie. Zmianę toku rozmumowania rynku
trzeba będzie przeprowadzić w chwili, gdy inwestorzy
pokonają pewnie poziom ok. 2500 punktów na WIG20,
a układ świecowy wybitnie będzie sprzyjał pokonaniu
średnich kroczących i dalej - opadającej linii
bessy.
wtorek, 13 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz